Świadectwa z kursu dla kobiet „Maria Magdalena”


  • (Marta, 29 lat) Na kurs zapisał mnie znajomy ksiądz trzy dni przed jego rozpoczęciem 🙂 Wiem, że ten czas był mi szalenie potrzebny. Jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci, szczęśliwą i zakochaną żoną (myślimy z mężem o następnym dziecku). Kurs pozwolił mi zobaczyć, że moje macierzyństwo to moje powołanie, że moja kobiecość to nie słabość a moja siła! Udało mi się powiedzieć „wybaczam” pewnej osobie – mimo, że już dawno wybaczyłam, ale nigdy to nie wybrzmiało z moich ust. Dziękuję Wam, a przede wszystkim Panu Bogu za ten czas, za Waszą posługę i za Wasze dzielenie. Sama prowadzę kursy i wiem, że potrzeba na to siły. Jezus żyje w mojej kobiecej duszy i na nowo mogłam to zobaczyć! Jestem na nowo rozkochana w Panu!
  • (Klaudia, 25 lat) Niesamowity czas, w którym jeśli tylko otworzy się serce – Pan działa. Pan Bóg pozwolił mi zmierzyć się z moim lękiem i dał konkretne wskazówki, jak się go wyzbyć.  Bardzo głębokie treści, otwierające oczy. Drugi dzień i pierwszy temat – rozbraja totalnie. Nie mam słów, jak ten kurs mi się podoba. Dziękuję.
  • (Magda, 25 lat) Na kursie „Maria Magdalena” Pan Jezus ukazał mi prawdę o mnie. Pozwolił mi nazwać konkretnie wszystkie słabości, a w szczególności niezdrowy perfekcjonizm, który stosowałam w swojej pracy i domu, niszcząc przy tym własne zdrowie ciągłym poddenerwowaniem, ale też ludzi mnie otaczających, którym nie dawałam przestrzeni do działania – twierdząc, że „mi wyjdzie to lepiej”. Jezus dotykał również wielu innych sfer, których nie sposób jest już ująć, ale dzięki wypowiadanym przez kobiety głoszące treściom i świadectwom – zaprosił do konkretnej decyzji modlitwy, oddania Mu nawet „kilku minut” na początek. Po to, by później zasmakować bardziej Jego Słowa. Niezwykły czas, niezwykłe KOBIETY! Chwała Mu za to!
  • (Jola, 31 lat) Kurs „Maria Magdalena” był dla mnie czasem osobistego spotkania z Jezusem i Jego Słowem. Jezus odnawiał we mnie swój obraz, moje powołanie jako kobiety, moją kobiecość. Pokazał mi prawdę o moim sercu, mogłam zobaczyć i nazwać trudne przestrzenie mojego życia – kłamstwa, w które uwierzyłam: lęki, które noszę w sobie; wstyd, trud – i oddać to wszystko Jemu, pozwolić, by On oczyszczał moje serce, by je uzdrawiał. Bardzo potrzebowałam doświadczyć Jego miłości, Jego miłującego, kochającego spojrzenia – które nie ocenia, nie wytyka błędów, ale które przyjmuje mnie taką, jaka jestem. Ważne dla mnie było też oddanie Mu tych przestrzeni, które są dla mnie trudem, które „trapią” moje serce. Doświadczyłam Jego troski o mnie, tego, że interesuje się moim życiem i nie chce, bym sama dźwigała różne ciężary. Doświadczyłam Boga, który po prostu JEST – przy mnie, zawsze. Piękna dla mnie była też modlitwa o rozpalenie darów, charyzmatów, które złożył w moim sercu – bo przez to po raz kolejny powiedział mi, że jestem dla Niego ważna, że mnie potrzebuje i chce, bym tą oliwą dzieliła się z innymi, by inni też mogli Go poznać i doświadczyć Jego miłości.
  • (Karolina, 22 lata) Uświadomiłam sobie, że bardzo ważne jest by za bardzo nie patrzeć w przyszłość, ale skupiać się na dniu, który przeżywam. Właśnie w konkretnym dniu mogę być świadkiem Jezusa. W sposób szczególny utkwiły we mnie słowa, że moja kobiecość zabarwia ten świat i upiększa go.
  • (Iza, 21 lat) W czasie tego kursu Pan Bóg odnowił we mnie tożsamość córki Króla. Pokazał mi na nowo, że to w Nim mam swoją wartość. Szczególnie dotknęło mnie to, jak Pan Bóg uświadomił mi, że On jest ze mną przez cały czas i nigdy nie jestem sama. Mogłam dostrzec swoje piękno w Panu i po raz pierwszy naprawdę zachwycić się sobą i tym jak zostałam stworzona przez Pana i w jaki sposób On mnie prowadzi.
  • Przez ostatni czas otoczenie wzywało mnie konkretnie do działania – ewangelizacji pewnej osoby. Kurs dał mi pewność, że to nie jest tylko prośba osób, które znam, ale Boże zaproszenie, by przeze mnie działać w życiu tej osoby. Odczułam przymnożenie wiary, że Bóg może czynić cuda, że je czyni…Odczułam wypełnianie się woli Bożej w moim życiu, doświadczyłam konkretnego wezwania do służby drugiemu człowiekowi, do „niesienia Pana”. Jako kobieta widziałam swoje wady, niedostatek, przez co bywałam wycofana w relacjach, mając poczucie, że nie zasługuję…Teraz wiem, że najlepsze co mogę dać innym to Jezus, a spotkanie Zmartwychwstałego Pana, to bezcenny dar, którym mogę się dzielić – aż zapragnęłam wyjść do ludzi!
  • (Dorota, 44 lata) Na kursie doświadczyłam bliskości z Bogiem, usłyszałam jego Słowa skierowane bezpośrednio do mnie. Bóg pokazał mi drogę jaką mam podążać, żeby być jeszcze bliżej z Nim. Powiedział mi, że nie mogę chować w sobie mojej relacji z Nim, że muszę się tym dzielić z innymi, żeby otworzyły się serca innych. Pokazał mi dokładnie komu i w jaki sposób mam pomóc. Dostałam misję – dość ciężką, ale wiem, że dla Niego muszę to zrobić. Bóg tego ode mnie chce.
  • (Monika, 46 lat) Kurs przybliżył mnie na nowo do Jezusa. Zagotował znów „wodę w czajniku”. Pokazał mi wartość i konieczność modlitwy jako początku wszystkiego…jako początku relacji z Jezusem. Kurs uświadomił mi, że w mojej codzienności, w codziennych obowiązkach mogę uwielbiać Boga, że jest wartościowe to, co robię na co dzień, choćby to było np. zmywanie podłóg, że to ma wartość w oczach Boga.
  • Pan Bóg pokazał mi skryte głęboko sytuacje, w które Go nie dopuszczam. Pokazał mi, jak boję się Mu zaufać i jednocześnie jakim On jest pokojem i miłością, że On jest dobry. Dowiedziałam się, w jakie pokusy upadam, które wynikają z mojej kobiecości i jak wspaniale jestem obdarowana jako kobieta, jak Bóg się o mnie troszczy i mną opiekuje, jak wspaniałą misję mam do spełnienia w swojej kobiecości.
  • Doświadczyłam, że jako kobieta mam wielką wartość dla świata. Moja kobiecość, wszystkie cechy charakteru i osobowości, które się na nią składają – wiele wnosi do życia innych osób. Był to również czas refleksji i stanięcia w prawdzie ze swoim życiem. Jezus odkrył moją godność i chce się mną posługiwać w budowaniu Jego królestwa na ziemi.
  • Na kursie Pan Bóg dotykał bardzo ważnych dla mnie przestrzeni mojego życia, funkcjonowania. Zaprosił do tego, by pochylić się nad tym od czego w jakiś sposób uciekałam, bo było dla mnie trudne i bolesne. I dziękuję Mu za to delikatne i potrzebne pochylenie się nad tymi obszarami mojej osoby. Uczył mnie też, że mam prawo do słabości i że On jest w nich ze mną, że nie wszystko muszę robić sama. Odnawiał także moje poczucie wartości i godności. Ukazał również przestrzenie do zmiany i pracy nad sobą. Chwała Panu!
  • (Ewa, 48 lat) Ten kurs wlał w moje serce pokój i przekonanie, że tak jak patrzy na mnie Bóg-mój Stwórca, to jest moim powołaniem. Być kobietą, to być darem dla innych, ale tylko tak jak zamierzył Pan, nie tak jak widzą to moi znajomi i świat. To służba z miłością i modlitwą w wypełnianiu mojego powołania jako żony, matki, pracownika, siostry, koleżanki i przyjaciółki. Swoją Bożą kobiecością mam wpływ na innych.
  • (Emilia, 27 lat) Czas tego kursu był przestrzenią spotkania z Jezusem, w której odkrywał przede mną moje piękno jako kobiety i Jego geniusz, z jakim mnie stworzył 🙂 Jezus działał na głębinach mojego serca, przypominając mi o mojej wartości, godności córki Króla, pokazywał te przestrzenie i miejsca, które zaniedbywałam/chowałam tylko dla siebie, o których nie chciałam wiedzieć. Prawdziwie usłyszałam Jego żywe Słowo, skierowane właśnie do MNIE, konkretnie do mnie. Słowo, które ma moc, Słowo, które leczy, porusza, które rozpala na nowo żar, który we mnie przygasł, aby na nowo rozpalić we mnie miłość do Niego, aby mnie wypełnić Jego Światłem, aby posyłać mnie na nowo. Bóg odnowił swoje przymierze ze mną, przymierze miłości, przypominając o swojej wierności i napominając moje serce – serce silnej kobiety, mocnej nie sobą, ale Bogiem. Uwielbiam Boga w tym, że stworzył mnie jako kobietę -dar dla świata!
  • (Elżbieta, 37 lat) Podczas kursu „Maria Magdalena” doświadczyłam tego, jak wiele piękna jest w kobietach rozkochanych w Jezusie. W moich siostrach kursowych/w ekipie prowadzącej dostrzegłam, że to piękno wewnętrzne – obecności Pana w nich – promieniuje, zmienia otoczenie, wprowadza pokój i ład. W swoim sercu najmocniej odczułam fakt, że jestem darem i to, co często uważałam za słabość/coś nieistotnego – emocjonalność, zabieganie, zwykłe, domowe „nudne” sprawy – jest też wielkim darem – jest miejscem spotkania z Panem, jest przestrzenią, w której mogę być darem służąc innym.
  • (Alicja) Na kursie Maria Magdalena usłyszałam bardzo mocno, że Jezus chce być ze mną w wielkiej przyjaźni, chce być ze w wielkiej przyjaźni, chce mieć ze mną relację osobową. I posyła mnie z tym, co mam do służby innym. Zrozumiałam (trudną prawdę), że to miejsce, w którym jestem – jest ważne. I to tu mam teraz swoją konkretną misję. On będzie ze mną w tych wszystkich trudnych relacjach i miejscach, ale muszę się z Nim jeszcze bardziej zaprzyjaźnić. Dopuścić Go bliżej. No i dzięki Niemu jestem po prostu super babką 🙂
  • Bóg w czasie tego kursu pokazał mi, jak bardzo jestem wartościowa w Jego oczach. Odkrywał moje piękno, które ja sama przez różne swoje doświadczenie zagubiłam. Pokazywał mi, jak bardzo niebezpieczne dla mojego serca jest budowanie swojej wartości na tym, co myślą o mnie inni jak mnie postrzegają. Przypomniał mi, że jestem Jego ukochaną córką, której nigdy nie odrzucił. Mimo, że ja wiele razy odrzucałam samą siebie, żyłam w przekonaniu, że moje życie nie ma wartości. Bóg to przemienia. Wciąż pracuje to wszystko w moi sercu. Mimo, że znam Boga od zawsze, że od wielu lat poznaje Go coraz lepiej, to wciąż trudno mi zrozumieć, że jestem w Jego oczach piękna, ważna i wartościowa. Na tym kursie Bóg przypomniał mi Słowa z pieśni nad Pieśniami, które kiedyś od Niego dostałam „O jak piękna jesteś przyjaciółko moja, jakże piękna” (PnP 4,1)
  • (Paulina, 30 lat) Pan Jezus podczas kursu Maria Magdalena pokazał mi wartość i wyjątkowość kobiecych cech, z którymi zawsze walczyłam uznając za słabość. Dał również doświadczenie tego, że w tych wszystkich trudnych i często skomplikowanych problemach nie jestem sama… bo zarówno On chce brać moje strapienia, na swoje ramiona, ale też daje oparcie w innych kobietach. Kurs wpisał się bardzo w moje ostatnie przeżycia, dużo sfer uporządkował.