Świadectwa z kursu dla kobiet „Maria Magdalena”


ZAPRASZAMY NA KOLEJNE EDYCJE

✍️ Zapisy: http://snepallotyni.pl/kursy/

 

Bóg czyni wielkie rzeczy dla kobiet podczas kursu „Maria Magdalena”.

Zachęcamy do przeczytania niesamowitych świadectw:
 
  • (Paulina, 27 lat) Przed kursem – ponad miesiąc – przeżywałam duży kryzys swojej kobiecości, któremu towarzyszył lęk. Nie wiedziałam, co mam robić w tej sytuacji. Byłam bezsilna. Pan Bóg przyszedł, a raczej przyjechał z tym kursem do mojego serca na sygnale, dając konkretne wskazówki i rozwiązanie problemu. Ratując mnie tym samym od pójścia w ciemność. Dał mi nadzieję!
  • (Siostra Gabriela, 31 lat) Jestem bardzo wdzięczna Bogu za tyle łask i cudów, które doświadczyłam podczas kursu Maria Magdalena. od samego początku Jezus przychodził do mnie jako Lekarz, który uzdrawia i uwalnia. Dotykał mojego lęku, strachu, który często mi towarzyszy, paraliżując różne sfery mojego życia. Szczególnym wydarzeniem była dla mnie modlitwa w drugim dniu rekolekcji i słowa poznania, że „Jezus otwiera groby i daje nowe życie, wskrzesza jak Łazarza” były o mnie. Jezus rozświetlił moje ciemności, okrył balsamem miłości moje drżenie, lęk i strach. Na nowo także odkryłam swoją cenną wartość jako kobiety. Czuję się na nowo piękna. Dziękuję!
  • (Anna, 61 lat) Czas tego kursu był dla mnie czasem szczególnym. Pan wyrwał mnie z codzienności pełnej strapień, obowiązków, ciężarów. Przy Jego stopach, w Jego bliskości mogłam odetchnąć, zatrzymać się i przypomnieć sobie o szczęściu, radości bycia kobietą, o roli jaką dla mnie Jezus przewidział, jaką chce mnie widzieć, w każdej minucie mojego życia. Przywrócił mi poczucie piękna i misji w świecie. Dziękuję za wyjątkową atmosferę kursu: piękna, dobra, łagodności, miłości. Chwała Tobie Panie!
  • (Agnieszka, 28 lat) W czasie kursu Maria Magdalena Bóg przypomniał prawdę o mnie, o mojej kobiecości. Pokazał również, jak wiele przestrzeni uzdrowił w moim życiu. Zapraszał do tego, by to JEMU zadawać pytanie „Jaką kobietą chce mnie mieć?”, „Co On o mnie myśli?”. Podczas kursu Bóg zapraszał mnie do podjęcia konkretnych decyzji, do odpowiedzi na to, do czego mnie zaprasza poprzez wlewanie pragnień w moje serce. Mogłam przyjrzeć się swoim talentom, które Bóg złożył we mnie i zachęca do dzielenia się nimi wszędzie tam, gdzie mnie posyła. Jego pragnieniem jest bym rozkwitała i promieniowała swoją kobiecością, swoim pięknem, wskazując na Niego. Chwała Panu za piękny czas!
  • (Anna, 41 lat) Kurs Maria Magdalena jest jakby bramą, przez którą przechodzę, aby stać się na nowo człowiekiem-kobietą. Odkupioną, umiłowaną i ukształtowaną przez miłość Jezusa. Dobrą Nowiną na tym kursie było słowo „Bóg chce rozświetlić świat Twoim pięknem”.
  • (Renia, 33 lata) Czas tych rekolekcji by jak woda. Czysta, zabierająca brud mojego życia. A tą wodą był sam Jezus Chrystus. Teraz ode mnie tylko zależy czy nadal zechcę, aby Ona mnie zalewała, czy nadal będę chciała Jego autentycznej obecności w moim życiu.
  • (Siostra Oliwia OP, 36 lat) Marzenie Boga ma moje imię. Jestem utkana z czułością i w każdym detalu piękna. Jedyne oczy, w których mam się przeglądać, jak w lustrze – to oczy Jezusa, który zna całą prawdę o mnie i widzi Córkę Króla z pełnią godności, bez względu na historię życia. I mówi w każdej chwili mojego istnienia: JESTEM, KTÓRY JESTEM. Amen.
  • (Kinga, 30 lat)  Jezus obudził moje serce. Obudził piękno mojej kobiecości. Zdjął ciężar trosk, problemów, smutku, zmęczenia i wypełnił swoim pokojem. Ukazał mi, że jestem Jego umiłowaną córeczką. Pragnieniem Jezusa jest to, bym była dzielną kobietą i niosła światu moje piękno. Bogu niech będą dzięki, za czas tych rekolekcji.
  • (Jadwiga, 76 lat) Konferencje trafiały w moje serce, a świadectwa budziły chęć dzielenia się swoim spotkaniem z Bogiem, po długich latach drogi bez Boga. Organizacja i atmosfera oraz temat kursu trafiony – myślę, że dla kobiet w każdym wieku. Wiele dobra doświadczyłam zarówno od organizatorów, jak i uczestników.
  • (Magdalena, 25 lat) Podczas kursu Jezus pokazał mi, że tym przez co nie rozpoznaję tego, do czego zaprosił mnie jako kobietę jest silna potrzeba kontroli – Jego i innych. I bycia perfekcyjną we wszystkich przestrzeniach mojego życia. Szczególnie te dwie postawy stawiały mur między mną a Nim. Podczas tego weekendu Jezus pokazał, że mi przebaczył, że Jego krew jest wystarczająca. Dług został spłacony i już nie muszę żyć pod tymi maskami, że On zna mnie prawdziwą, nie odrzuca mnie takiej. I co więcej, właśnie taką chce się posługiwać.
  • (Ola, 22 lata) Na kursie doświadczyłam tego, że Jezus uwalnia moje serce od lęków, które w ostatnim czasie pojawiły się w moim życiu. Doświadczyłam też zapewnienia ze strony Boga o Jego ciągłej obecności przy mnie, a ta obecność jest pełna miłości. Podsumowując Bóg na tym kursie obdarował mnie wolnym, radosnym sercem i pozwolił mi na nowo się w Nim zakochać.
  • (Basia – żona i mama, 38 lat) Jezus oczyścił moje serce z urazy i pretensji do moich rodziców (szczególnie taty). Pomógł mu przebaczyć, że mnie nie chciał. Wlał spokój w moje serce. Czekam, co jeszcze dla mnie przygotował… Wiem, że On mnie powoli poprowadzi!
  • (Joanna, 42 lata) Przyjechałam na kurs w poczuciu, że jestem jak narzędzie Pana, ale nieużyteczne – jak pusty dzban. Po kursie wiem – doświadczyłam – że jestem narzędziem użytecznym, bo Pan mnie uzdolni i pośle do służby. Doświadczyłam stabilności jako kobieta w służbie we wspólnocie. Wiem, że moje serce otrzymało posłanie do pójścia dalej z Jezusem. Odkryłam, że nie muszę skrywać i wstydzić się swojej kobiecości, ładnego ubioru czy zapachu. Wiem po kursie, gdzie mam szukać źródła siły – w modlitwie, Słowie Bożym, we wsparciu innych kobiet. Wiem, że nie będę czekać z gotowością do służby Panu, tylko już teraz zaczynam. Mam pewność, że mnie Pan wzywa i posyła. Ten kurs umocnił moją kobiecość i serce. Najpiękniejszy moment, to stanięcie twarzą w twarz z Jezusem. Jestem wdzięczna Bogu za ten czas i za ekipę posługującą. Chwała Panu.
  • (Magda, 33 lata) Jestem Bogu wdzięczna za to spotkanie z Bogiem podczas kursu. Najbardziej przeżyłam i doświadczyłam Jego Miłości, która zrywa i oczyszcza wszystkie słowa wypowiedziane o mnie, na mój temat i te, w które uwierzyłam – On swoim Słowem wymazał z mojego myślenia. Doświadczyłam tu Miłości, która kocha mnie taką jaka jestem, która kocha mnie bezinteresownie i za darmo. Miłości, która zawsze była obok mnie, choć Jej nie zauważałam (która JEST i będzie zawsze).
  • (Kasia, 51 lat)  Na kursie Jezus rzeczywiście zajął się także mną według obietnicy z początku kursu. Szczególnie przeżyłam konferencję o lęku, wstydzie i oskarżeniach innych, które są w naszej głowie, myśleniu. Pan Bóg bardzo mocno pokazał mi, jak wielki ciężar oskarżeń, opinii innych dźwigałam, jak to wpłynęło na mnie i było powodem smutku, ciągłego lęku. Oddanie tego Jezusowie, aby On działał, spotkanie z Jego miłującym spojrzeniem – było niesamowitym uczuciem ulgi, wdzięczności i pokoju. Zobaczyłam, jakie znaczenie przywiązuję do zdania innych, i jak mało jeszcze ufam Jezusowi. Proszę Go o przymnożenie mi tej wiary i ufności. Gdy zapytałam Go, jakim imieniem mnie nazywa – usłyszałam (w sercu) moje własne wypowiedziane z miłością i czułością oraz Słowa z Pieśni nad Pieśniami (PnP 8,18) „Odtąd jestem w Jego oczach ta, która znalazła pokój”. Bardzo Mu dziękuję, że jest ze mną i chce mnie prowadzić. Dziękuję też wszystkim biorącym udział w organizacji kursu, dzięki czemu mogłam się z Nim (Jezusem) spotkać w tak cudowny sposób.
  • (Aleksandra, 31 lat) Podczas kursu Jezus powiedział mi, że mnie nie potępia, żebym ja tego tez nie robiła. Zdjął też wstyd z mojej twarzy, który miałam w sobie, a był związany z grzechami, jakie popełniłam. Bardzo ważnym momentem dla mnie było oddanie trosk Jezusowie i doświadczenie, że Jemu zależy na mnie. Na nowo też przyjęłam zaproszenie do świadczenia o Nim. Mam pragnienie w swoim sercu ewangelizacji, ale na początku chcę świadczyć przede wszystkim moim życiem, w moim środowisku. Wierzę, że Bóg mnie do tego uzdolni.
  • (Kasia, 42 lata) Pan Bóg na nowo pokazał mi jak cenna jestem w Jego oczach, mogłam zobaczyć kolejny raz Jego spojrzenie miłości, na nowo jeszcze bardziej rozkochał mnie w Sobie. Pokazał, że jako kobieta jestem darem. Z miłością i czułością pokazał prawdę o moim sercu, którą mogłam oddać Jemu – Panu mojego serca, które jest zawsze ze mną.
  • (Kasia, 25 lat) Myślę, że najcenniejszym z doświadczeń tego czasu jest wracanie na początku, czyli rzeczywistość tego, do czego jestem powołana jako kobieta. Czas bycia przy Bogu, który JEST – mimo wielu burz i ciemności w życiu, który wybiera i z tego, co po ludzku małe i słabe czyni nowe, dobre, piękne. A to, do czego Bóg zaprasza i powołuje, to aby stawać się przy Nim piękną i to piękno nieść tam, gdzie mnie posyła. Wierzę, że u Boga nie ma przypadków i że On widzi więcej i dalej, a mnie zaprasza do pełni zaufania i tego, aby dać Mu się poprowadzić.
  • (Aneta, 35 lat) Moja obecność na tym kursie i treści, które wybrzmiały – utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem posłana, że Bóg chce się mną posłużyć, stawiając na mojej drodze ludzi. Pokazał i utwierdził mnie też w tym, że mam być Jemu wierna, bo od Niego pochodzi wolność, uśmiech, radość i szczęście – we mnie, rodzinie, małżeństwie, otoczeniu. Pokazał mi i pomógł wydostać „spod dywanu” różne rzeczy, odczucia, które zamiotłam, zepchnęłam do podświadomości. Dał mi decyzję o przebaczeniu, oddaniu Jemu wszystkiego, zaufaniu. Utwierdził mnie w przekonaniu, że tylko Jego droga, droga z Nim, jest najlepsza dla mnie i ludzi, których stawia na mojej drodze.
  • (Natalia, 24 lata) Pan Zaprosił mnie do tego, abym oddała mu całe swoje życie i moje poranione serce. Dodatkowo Pan zwrócił uwagę na to, że skupiałam się na tym, aby być perfekcyjną w każdym calu. Pan tego ode mnie nie oczekuje i zachęcał, abym przyjęła i pokochała siebie taką jaka jestem, bo On mnie cudownie stworzył. Chcę również walczyć o to, aby skupiać się na teraźniejszości, a nie bujać w obłokach, żyć moją wyobraźnią i tym jakbym chciała, żeby wyglądało moje życie. Chcę być wdzięczna za to, czym Pan mnie obdarza, za każdą najdrobniejszą rzecz TU i TERAZ. Amen. Chwała Panu!
  • (Renata, 52 lata) W czasie kursu Maria Magdalena Pan Bóg pokazał mi, że to On wskazuje moją rolę w życiu i że stworzył mnie wyposażoną we wszystko co mi jest potrzebne, żeby tą rolę wypełnić!
  • (Paulina, 28 lat) Mam głębokie poczucie, że Jezus chciał żebym się tu znalazła. Wszystkie poruszone tematy, osobiste świadectwa dziewczyn z ekipy, a także rozmowy w czasie przerw były jak kolejne puzzle, które zaczęły się układać w całość. Przyszłam do Jezusa, by pokazał mi, że jestem wartościowa, że moje obecne życie, kiedy jestem od 4 lat w domu z dwójką dzieci – ma sens i że dar macierzyństwa naprawdę JEST DAREM. W czasie modlitwy wstawienniczej bardzo silne czułam, że moje myślenie się zmienia. Odkryłam na nowo moje talenty i znowu czuję się cudowną kobietą, która chce iść za Jezusem.
  • (Ula, 53 lata) W czasie tego kursu Maria Magdalena Pan Bóg jeszcze mocniej utwierdził mnie w wierze, jeszcze bardziej pokazał mi jak mnie kocha. Obecnie jestem w trakcie ciężkiej choroby z jaką się zmagam. Pan Bóg mówi: Ja Jestem z Tobą, Ty jesteś DAREM dla świata. Ja wierzę, że tak jest i nieustannie ufam Panu.
  • (Iwona, 28 lat) W czasie tego kursu Pan Bóg pokazał mi, jak wiele jest we mnie piękna, którego wcześniej nie widziałam. Jak wiele pięknych i dobrych pragnień złożył w moim sercu, jakie dał mi talenty, abym mogła ubogacać ludzi wokół mnie. Nie chcę tego zmarnować. Chcę jaśnieć światłem, radością i miłością Jezusa. Chcę dawać ciepło, zrozumienie. Zobaczyłam też, że w trudnych sytuacjach liczyłam na swoje siły, a nie na siły Boga. mam postanowienie, aby mocno chwycić się Słowa Bożego, by to On walczył za mnie, by to On mnie podtrzymywał.
  • (Małgosia, 37 lat) Co dał mi czas tych rekolekcji? Zrozumiałam, że jestem dla Boga najważniejsza, i że w Jego oczach jestem piękna. On pragnie, żebym przylgnęła do Niego serce do serca. Nieprawdą jest, że moja niedoskonałość sprawia, że kocha mnie mniej. Jestem cudownie stworzona, On mnie wybrał i nawet jeśli dla innych jestem beznadziejna, to dla Niego nigdy. Ponadto zrozumiałam, że nie mogę porównywać się z innymi, a dotychczas robiłam permanentnie. Nie muszę być perfekcyjna, nie muszę zaspokajać oczekiwań innych. I co ważne – odkryłam, że ja też mam talenty. Wspaniałość, wielkość, piękno i wyjątkowość wszystkich prowadzących kobiet, uczestniczek rekolekcji i posługujących mężczyzn, którzy mieli w sobie ogromną cierpliwość i wiele ciepła – Dziękuję 🙂 Chwała Panu!
  • Podczas kursu zrozumiałam, że moja służba w rodzinie (przed którą ostatnio uciekałam jest powołaniem od Pana), że jest to miłe Panu, że idę dobrą drogą, i nie mogę od tego uciekać. Chcę więcej ciepła i zrozumienia mieć dla najbliższych (dzieci i męża). Chcę pokazywać im Jezusa przez moją osobę, sposób miłości do nich. Jezu, Ty się mną zajmij.
  • (Wioleta, 34 lata) W czasie tego kursu Pan Bóg przyszedł do mnie ze Słowem: jesteś moją córeczką, chcę abyś patrzyła na swoje ciało (którego nie akceptowałam) Moimi oczami, bo to Ja ciebie tak pięknie stworzyłem. Przyszedł Pan Bóg z zapewnieniem, że gdy wrócę do domu będzie ze mną i będzie mnie wspierał w moim patrzeniu na swoją kobiecość. Pan Bóg pozwolił mi odkryć dary, którymi mnie obdarował. Dar miłości do mojej rodziny, czuję się teraz im potrzebna, bo tworzę dla nich ciepły, bezpieczny dom. Wcześniej czułam się beznadziejna, że nie pracuję tylko zajmuję się domem i dziećmi. Pan Bóg przemienił moje spojrzenie na swoją kobiecość i piękno jakie we mnie włożył.
  • (Ania) W trakcie trwania kursu Bóg wskazał mi, że moim największym demonem są nadużycia w sferze seksualności, które wydarzyły się w moim dzieciństwie i które sprawiły, że wciąż uważałam moje życie za przekleństwo. Jednocześnie wskazał mi, że nie jestem z tego powodu potępiona i poczułam w czasie modlitwy o uwolnienie, że mówi prosto do mnie. Wiem teraz, że muszę włączyć do mojego życia modlitwę przebaczenia. Chyba to jedyna droga, by odnaleźć spokój serca. Postanowiłam modlić się, by mój tata mógł też zobaczyć Jezusa. Jestem szczęśliwa, że Jezus mnie tu przyprowadził i że odpowiedział na pytania, z którymi przyszłam.
  • (Judyta, 33 lata) Podczas kursu zawierzyłam Bogu, szczerze oddałam swoje lęki, zrozumiałam, że nie mają one żadnego znaczenia, a bardzo mnie spalają. Mam mocne postanowienie, żeby patrzeć na siebie z Miłością, przestać dręczyć się cechami fizycznymi a przyjąć je po prostu jako część siebie. Chcę jak najlepiej wypełniać swoją rolę żony i mamy i spojrzałam na to jak na DAR. Zmieniam perspektywę patrzenia na siebie, że jestem TYLKO żoną i mamą na – jestem AŻ żoną i mamą! I to jest etap życia, który zaplanował dla mnie Bóg i chcę go wypełniać jak najlepiej umiem.
  • (Lidia, 42 lata) Bóg w trakcie tego kursu uspokoił serce i dał wskazówki, jak żyć w świecie. Wskazał dalszą drogę rozwoju duchowego – tylko dla kobiety. Umożliwił poznanie wspaniałych ludzi i otworzył oczy, że trudności jakie przeżywam dotyczą również innych kobiet (nie jestem w tym sama). Utwierdził w drodze, którą podążam i rozwiał wątpliwości, którymi byłam targana.
  • (Joanna, 36 lata) Pan Bóg otworzył mnie na moją kobiecość z Boskiego punktu widzenia. Sprawił, że dostrzegłam więcej, co mi przeszkadzało być kobietą szczęśliwą, przez moje błędne odbieranie kobiecości. Dostrzegłam, że inne kobiety mogą być inspiracją, ale nie zatrzymuję się na tym, moje oczy patrzą już na Jezusa – co pomogło mi widzieć piękno innej kobiety (a co rodziło kiedyś zazdrość i frustrację). Pomogło podjąć decyzję wzrostu wiary, konkretne decyzje pobłogosławione przez Pana.
  • W czasie kursu mogłam na nowo przyjrzeć się swojemu powołaniu jako kobiety, na nowo odkryć swoje piękno wewnętrzne. Pan Bóg pomógł mi otworzyć się na Jego działanie, pokazał mi, że jest ze mną, zna mnie, wybacza, wspiera. Dostrzegłam potrzebę modlitwy za moje małżeństwo, o zachowanie jego godności do końca, mimo że mąż od dawna jest w śpiączce. Bóg przypomniał mi, że pozostaję dla męża DAREM.
  • (Marta, 29 lat) Na kurs zapisał mnie znajomy ksiądz trzy dni przed jego rozpoczęciem 🙂 Wiem, że ten czas był mi szalenie potrzebny. Jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci, szczęśliwą i zakochaną żoną (myślimy z mężem o następnym dziecku). Kurs pozwolił mi zobaczyć, że moje macierzyństwo to moje powołanie, że moja kobiecość to nie słabość a moja siła! Udało mi się powiedzieć „wybaczam” pewnej osobie – mimo, że już dawno wybaczyłam, ale nigdy to nie wybrzmiało z moich ust. Dziękuję Wam, a przede wszystkim Panu Bogu za ten czas, za Waszą posługę i za Wasze dzielenie. Sama prowadzę kursy i wiem, że potrzeba na to siły. Jezus żyje w mojej kobiecej duszy i na nowo mogłam to zobaczyć! Jestem na nowo rozkochana w Panu!
  • (Klaudia, 25 lat) Niesamowity czas, w którym jeśli tylko otworzy się serce – Pan działa. Pan Bóg pozwolił mi zmierzyć się z moim lękiem i dał konkretne wskazówki, jak się go wyzbyć.  Bardzo głębokie treści, otwierające oczy. Drugi dzień i pierwszy temat – rozbraja totalnie. Nie mam słów, jak ten kurs mi się podoba. Dziękuję.
  • (Magda, 25 lat) Na kursie „Maria Magdalena” Pan Jezus ukazał mi prawdę o mnie. Pozwolił mi nazwać konkretnie wszystkie słabości, a w szczególności niezdrowy perfekcjonizm, który stosowałam w swojej pracy i domu, niszcząc przy tym własne zdrowie ciągłym poddenerwowaniem, ale też ludzi mnie otaczających, którym nie dawałam przestrzeni do działania – twierdząc, że „mi wyjdzie to lepiej”. Jezus dotykał również wielu innych sfer, których nie sposób jest już ująć, ale dzięki wypowiadanym przez kobiety głoszące treściom i świadectwom – zaprosił do konkretnej decyzji modlitwy, oddania Mu nawet „kilku minut” na początek. Po to, by później zasmakować bardziej Jego Słowa. Niezwykły czas, niezwykłe KOBIETY! Chwała Mu za to!
  • (Jola, 31 lat) Kurs „Maria Magdalena” był dla mnie czasem osobistego spotkania z Jezusem i Jego Słowem. Jezus odnawiał we mnie swój obraz, moje powołanie jako kobiety, moją kobiecość. Pokazał mi prawdę o moim sercu, mogłam zobaczyć i nazwać trudne przestrzenie mojego życia – kłamstwa, w które uwierzyłam: lęki, które noszę w sobie; wstyd, trud – i oddać to wszystko Jemu, pozwolić, by On oczyszczał moje serce, by je uzdrawiał. Bardzo potrzebowałam doświadczyć Jego miłości, Jego miłującego, kochającego spojrzenia – które nie ocenia, nie wytyka błędów, ale które przyjmuje mnie taką, jaka jestem. Ważne dla mnie było też oddanie Mu tych przestrzeni, które są dla mnie trudem, które „trapią” moje serce. Doświadczyłam Jego troski o mnie, tego, że interesuje się moim życiem i nie chce, bym sama dźwigała różne ciężary. Doświadczyłam Boga, który po prostu JEST – przy mnie, zawsze. Piękna dla mnie była też modlitwa o rozpalenie darów, charyzmatów, które złożył w moim sercu – bo przez to po raz kolejny powiedział mi, że jestem dla Niego ważna, że mnie potrzebuje i chce, bym tą oliwą dzieliła się z innymi, by inni też mogli Go poznać i doświadczyć Jego miłości.
  • (Karolina, 22 lata) Uświadomiłam sobie, że bardzo ważne jest by za bardzo nie patrzeć w przyszłość, ale skupiać się na dniu, który przeżywam. Właśnie w konkretnym dniu mogę być świadkiem Jezusa. W sposób szczególny utkwiły we mnie słowa, że moja kobiecość zabarwia ten świat i upiększa go.
  • (Iza, 21 lat) W czasie tego kursu Pan Bóg odnowił we mnie tożsamość córki Króla. Pokazał mi na nowo, że to w Nim mam swoją wartość. Szczególnie dotknęło mnie to, jak Pan Bóg uświadomił mi, że On jest ze mną przez cały czas i nigdy nie jestem sama. Mogłam dostrzec swoje piękno w Panu i po raz pierwszy naprawdę zachwycić się sobą i tym jak zostałam stworzona przez Pana i w jaki sposób On mnie prowadzi.
  • Przez ostatni czas otoczenie wzywało mnie konkretnie do działania – ewangelizacji pewnej osoby. Kurs dał mi pewność, że to nie jest tylko prośba osób, które znam, ale Boże zaproszenie, by przeze mnie działać w życiu tej osoby. Odczułam przymnożenie wiary, że Bóg może czynić cuda, że je czyni…Odczułam wypełnianie się woli Bożej w moim życiu, doświadczyłam konkretnego wezwania do służby drugiemu człowiekowi, do „niesienia Pana”. Jako kobieta widziałam swoje wady, niedostatek, przez co bywałam wycofana w relacjach, mając poczucie, że nie zasługuję…Teraz wiem, że najlepsze co mogę dać innym to Jezus, a spotkanie Zmartwychwstałego Pana, to bezcenny dar, którym mogę się dzielić – aż zapragnęłam wyjść do ludzi!
  • (Dorota, 44 lata) Na kursie doświadczyłam bliskości z Bogiem, usłyszałam jego Słowa skierowane bezpośrednio do mnie. Bóg pokazał mi drogę jaką mam podążać, żeby być jeszcze bliżej z Nim. Powiedział mi, że nie mogę chować w sobie mojej relacji z Nim, że muszę się tym dzielić z innymi, żeby otworzyły się serca innych. Pokazał mi dokładnie komu i w jaki sposób mam pomóc. Dostałam misję – dość ciężką, ale wiem, że dla Niego muszę to zrobić. Bóg tego ode mnie chce.
  • (Monika, 46 lat) Kurs przybliżył mnie na nowo do Jezusa. Zagotował znów „wodę w czajniku”. Pokazał mi wartość i konieczność modlitwy jako początku wszystkiego…jako początku relacji z Jezusem. Kurs uświadomił mi, że w mojej codzienności, w codziennych obowiązkach mogę uwielbiać Boga, że jest wartościowe to, co robię na co dzień, choćby to było np. zmywanie podłóg, że to ma wartość w oczach Boga.
  • Pan Bóg pokazał mi skryte głęboko sytuacje, w które Go nie dopuszczam. Pokazał mi, jak boję się Mu zaufać i jednocześnie jakim On jest pokojem i miłością, że On jest dobry. Dowiedziałam się, w jakie pokusy upadam, które wynikają z mojej kobiecości i jak wspaniale jestem obdarowana jako kobieta, jak Bóg się o mnie troszczy i mną opiekuje, jak wspaniałą misję mam do spełnienia w swojej kobiecości.
  • Doświadczyłam, że jako kobieta mam wielką wartość dla świata. Moja kobiecość, wszystkie cechy charakteru i osobowości, które się na nią składają – wiele wnosi do życia innych osób. Był to również czas refleksji i stanięcia w prawdzie ze swoim życiem. Jezus odkrył moją godność i chce się mną posługiwać w budowaniu Jego królestwa na ziemi.
  • Na kursie Pan Bóg dotykał bardzo ważnych dla mnie przestrzeni mojego życia, funkcjonowania. Zaprosił do tego, by pochylić się nad tym od czego w jakiś sposób uciekałam, bo było dla mnie trudne i bolesne. I dziękuję Mu za to delikatne i potrzebne pochylenie się nad tymi obszarami mojej osoby. Uczył mnie też, że mam prawo do słabości i że On jest w nich ze mną, że nie wszystko muszę robić sama. Odnawiał także moje poczucie wartości i godności. Ukazał również przestrzenie do zmiany i pracy nad sobą. Chwała Panu!
  • (Ewa, 48 lat) Ten kurs wlał w moje serce pokój i przekonanie, że tak jak patrzy na mnie Bóg-mój Stwórca, to jest moim powołaniem. Być kobietą, to być darem dla innych, ale tylko tak jak zamierzył Pan, nie tak jak widzą to moi znajomi i świat. To służba z miłością i modlitwą w wypełnianiu mojego powołania jako żony, matki, pracownika, siostry, koleżanki i przyjaciółki. Swoją Bożą kobiecością mam wpływ na innych.
  • (Emilia, 27 lat) Czas tego kursu był przestrzenią spotkania z Jezusem, w której odkrywał przede mną moje piękno jako kobiety i Jego geniusz, z jakim mnie stworzył 🙂 Jezus działał na głębinach mojego serca, przypominając mi o mojej wartości, godności córki Króla, pokazywał te przestrzenie i miejsca, które zaniedbywałam/chowałam tylko dla siebie, o których nie chciałam wiedzieć. Prawdziwie usłyszałam Jego żywe Słowo, skierowane właśnie do MNIE, konkretnie do mnie. Słowo, które ma moc, Słowo, które leczy, porusza, które rozpala na nowo żar, który we mnie przygasł, aby na nowo rozpalić we mnie miłość do Niego, aby mnie wypełnić Jego Światłem, aby posyłać mnie na nowo. Bóg odnowił swoje przymierze ze mną, przymierze miłości, przypominając o swojej wierności i napominając moje serce – serce silnej kobiety, mocnej nie sobą, ale Bogiem. Uwielbiam Boga w tym, że stworzył mnie jako kobietę -dar dla świata!
  • (Elżbieta, 37 lat) Podczas kursu „Maria Magdalena” doświadczyłam tego, jak wiele piękna jest w kobietach rozkochanych w Jezusie. W moich siostrach kursowych/w ekipie prowadzącej dostrzegłam, że to piękno wewnętrzne – obecności Pana w nich – promieniuje, zmienia otoczenie, wprowadza pokój i ład. W swoim sercu najmocniej odczułam fakt, że jestem darem i to, co często uważałam za słabość/coś nieistotnego – emocjonalność, zabieganie, zwykłe, domowe „nudne” sprawy – jest też wielkim darem – jest miejscem spotkania z Panem, jest przestrzenią, w której mogę być darem służąc innym.
  • (Alicja) Na kursie Maria Magdalena usłyszałam bardzo mocno, że Jezus chce być ze mną w wielkiej przyjaźni, chce być ze w wielkiej przyjaźni, chce mieć ze mną relację osobową. I posyła mnie z tym, co mam do służby innym. Zrozumiałam (trudną prawdę), że to miejsce, w którym jestem – jest ważne. I to tu mam teraz swoją konkretną misję. On będzie ze mną w tych wszystkich trudnych relacjach i miejscach, ale muszę się z Nim jeszcze bardziej zaprzyjaźnić. Dopuścić Go bliżej. No i dzięki Niemu jestem po prostu super babką 🙂
  • Bóg w czasie tego kursu pokazał mi, jak bardzo jestem wartościowa w Jego oczach. Odkrywał moje piękno, które ja sama przez różne swoje doświadczenie zagubiłam. Pokazywał mi, jak bardzo niebezpieczne dla mojego serca jest budowanie swojej wartości na tym, co myślą o mnie inni jak mnie postrzegają. Przypomniał mi, że jestem Jego ukochaną córką, której nigdy nie odrzucił. Mimo, że ja wiele razy odrzucałam samą siebie, żyłam w przekonaniu, że moje życie nie ma wartości. Bóg to przemienia. Wciąż pracuje to wszystko w moi sercu. Mimo, że znam Boga od zawsze, że od wielu lat poznaje Go coraz lepiej, to wciąż trudno mi zrozumieć, że jestem w Jego oczach piękna, ważna i wartościowa. Na tym kursie Bóg przypomniał mi Słowa z pieśni nad Pieśniami, które kiedyś od Niego dostałam „O jak piękna jesteś przyjaciółko moja, jakże piękna” (PnP 4,1)
  • (Paulina, 30 lat) Pan Jezus podczas kursu Maria Magdalena pokazał mi wartość i wyjątkowość kobiecych cech, z którymi zawsze walczyłam uznając za słabość. Dał również doświadczenie tego, że w tych wszystkich trudnych i często skomplikowanych problemach nie jestem sama… bo zarówno On chce brać moje strapienia, na swoje ramiona, ale też daje oparcie w innych kobietach. Kurs wpisał się bardzo w moje ostatnie przeżycia, dużo sfer uporządkował.