Świadectwa z kursu „Szymon-Piotr. Formacja Skały”


Zapraszamy na kolejną edycję (kliknij poniżej, żeby się zapisać):

kurs SZYMON-PIOTR. FORMACJA „SKAŁY” 29 lipca-2 sierpnia 2020 w Łomży

 

  • ks. Mateusz: Wiem, że kurs stanie się dla mnie przełomem. Przeżyłem na nim oczyszczenie. I którego bardzo potrzebowałem – umocnienie, które na nowej drodze tez jest mi potrzebne. Uświadomiłem sobie, że Bóg chce wszystko wykorzystać w mojej formacji, jeśli tylko się Mu poddam. On mnie ukształtuje i wykorzysta w budowie Kościoła (czego pragnę), wykorzysta mnie słabego. Zauważyłam też, że Jezus wiele rzeczy i doświadczeń wykorzystał, żeby poskromić moją pychę i zarozumiałość.
  • Olga z Białorusi: Do dzisiaj chciałam być zwycięzcą – od dzisiaj porażki liczę za szczęście. Do dzisiaj chciałam do góry – od dzisiaj dół liczę za szczęście. Do dzisiaj chciałam być skałą – od dzisiaj bycie pyłem liczę za szczęście. Do dzisiaj chciałam żyć – od dzisiaj śmierć za bliźniego liczę za szczęście. I chcę w taki sposób być szczęśliwą, w taki sposób uczestniczyć w chwale Jezusa.
  • Janusz: Na kursie Szymon-Piotr zrozumiałem, że pomimo tego, że Pan mnie postawił we wspólnocie, dał odpowiedzialność – ciągle pojawiają się wątpliwości, czasami poczucie rezygnacji z funkcji we wspólnocie. Ale to jest droga, aby mnie uświęcać. Nie mogę być skupiony na sobie, swoich odczuciach, ale na ciągłym odpowiadaniu na zaproszenie Pana. Zobaczyłem, że czasami wyprzedzałem Jezusa, robiłem po swojemu. Jezus zaprosił mnie do głębokiej relacji z Nim, do głębokiej modlitwy, abym nie przespał czasu, kiedy mam się formować. Zobaczyłem, że niewiele brakuje od chwały do upadku, od bycia człowiekiem wewnętrznym do zewnętrznego. Pan pokazał mi, że On czekał tak długo na mnie. Kurs pokazał mi prawdę o mnie, że moje słabości, grzech i moja wola mnie miażdżą. Na koniec zostałem zaproszony do tego, żeby umacniać w wierze swoich braci. Za wszystko niech będzie uwielbiony Bóg!
  • Dorota, 37 lat: Dziękuję Panu Bogu za czas łaski. Na kursie Pan zachęcał mnie, abym otworzyła swoje serce na przyjęcie tego, co mi chce pokazać. Stanęłam w prawdzie przed Bogiem, sobą i zobaczyłam nędzę, grzesznika, którego Pan nie odrzuca, ale z miłością formuje, aby pójść za Nim. Bóg objawił mi się jako formator, który pragnie nieustannie prowadzić z miłością, ale i zaprasza do ufności – Jemu bardziej niż sobie. Chwała Panu.
  • Artur, 40 lat: Kurs Szymon-Piotr bardzo dotknął mojego serca. Pan Jezus pokazał mi bardzo ważne elementy mojej formacji, które nie są przyjemne, ale są konieczne, abym stawał się skałą, na której On może budować swój Kościół. Jezus pokazał mi też bardzo głęboką prawdę o mnie, pozwolił spojrzeć na siebie Jego oczami, pozwolił mi zrozumieć swoje życie w Jego świetle. Pan pokazał mi również, że aby posługiwać i stawać się skałą – nie muszę być doskonały i całkowicie święty. Wystarczy, żebym poszedł za Nim i był na Nim skoncentrowany.
  • Justyna, 39 lat: Na tym kursie Jezus przede wszystkim pokazał mi, jak bardzo potrzebuje moich słabości do tego, aby się mną posługiwać, jak bardzo Mu one nie przeszkadzają, ale cały czas zaprasza do bezgranicznego zaufania Jego prowadzeniu, pójścia Jego drogą.
  • Piotr, 50 lat: Nie dorastam do tego, do czego Pan mnie powołuje: by być odpowiedzialnym za wspólnotę, by głosić. Wiem i widzę to, jak wiele mi brakuje. Jak długa jest droga mojej formacji ucznia Jezusa. Po ludzku – nie mam pojęcia, dlaczego Pan mnie wybrał, powołał. Nie jestem silną osobowością, nie jestem wymowny, przebojowy, nie mam cech przywódcy – raczej jestem typem kogoś, kto stoi z tyłu. Nie wiem, dlaczego ja – skoro obok są lepsi. Ale Pan właśnie mnie wybrał, takiego jaki jestem. Tak się Jezusowi podobam. Taki jestem w Jego oczach wartościowym budulcem. I takiego mnie kocha. W takim Piotrze złożył odpowiedzialność. A ja chociaż nie wszystko rozumiem (i boję się tej odpowiedzialności), to przyjmuję. Chcę za Nim kroczyć. Ciebie Jezu kocham. „Piotr jest we mnie”, ale i Jezus we mnie żyje. Amen.
  • Krzysiek, 39 lat: Ten kurs pokazał mi, że z tego, co jest we mnie, z tych moich porażek, niedociągnięć, niedoskonałości – z tego Pan chce budować. Pokazał mi, że ja to Piotr. Potrzebuję formacji, aby być tak jak On, aby to On żył we mnie, aby stać się skałą.
  • Marta, 29 lat: Kurs Szymon-Piotr był dla mnie czasem, w którym Bóg pokazał mi perspektywę drogi formacji formatora. Jezus tłumaczył metody i środki formacyjne, jakich używa oraz utwierdził, że droga, którą prowadzi jest właściwa. a to, co się na niej dokonuje – WSZYSTKO POTRZEBNE – abym osiągnęła cel: by On żył we mnie!
  • ks. Łukasz: Kurs Szymon-Piotr pokazał mi, jak ważna jest formacja. Jak ważne jest to, aby pozwolić, by Jezus mnie formował. Znając cel formacji jestem gotów przyjąć różne środki formacyjne od Jezusa. Piotr nie do końca był świadomy tego celu. Po przeżyciu tego kursu już to wiem i to dodaje sił, aby się nie poddawać. Wiem, że Bóg buduje mnie z moich słabości i sukcesów, i to wszystko jest ważne. To potrzebne jest mi i tym, do których Bóg mnie pośle. Dzięki temu kursowi wiem, jak spojrzeć na swoje porażki, jak przeżywać we wspólnocie swoje słabości. Cieszę się, że poznałem św. Piotra w jego naturalności, spontanicznym działaniu, pragnieniu świętości a jednocześnie grzeszności. Dziękuję Bogu za to, że nie cofa danego słowa, tak jak nigdy nie zrezygnował ze św. Piotra.
  • Dorota: Kurs Szymon-Piotr to cudowny kurs! Polecam wszystkim odpowiedzialnym. Pokazuje prawdę o sobie. Miażdży stereotypy o sobie. Pokazuje niedoskonałości, ale także utwierdza w tym, że mogą wszystko jeśli będę mieć w sercu Jezusa. On poprowadzi mnie tam, gdzie nie chcę iść, ale On mnie będzie umacniał. Z Nim wszystko jest możliwe.
  • Michał, 55 lat: Na kursie Szymon-Piotr Pan pokazał mi moje słabe strony, w czym niedomagam, ale też ukazał mi mocne strony. Jeśli oddam Mu wszystko, to On zrobi z tego piękne dzieło. Wiem, co mam poprawić, wiem co jest dobre. Wiem, że w Nim jest moje zwycięstwo, gdy zgodzę się na Jego prowadzenie. Zostawić moje „ja”, a przyjąć to, co Jezus ma dla mnie.
  • Joanna: Na kursie Szymon-Piotr, Pan pokazał mi, że nawet jako słaby kamyk w Jego rękach – jestem bezpieczna. Pokazał mi prawdę o mnie, pokazał, że gdy jestem mała i pokorna, wtedy może na mnie budować. Zaprosił mnie, abym nie bała się wejść w swój strach, bo jeśli włożę swoje stopy w Jego ręce – będę przez Niego niesiona. Każdego dnia kursu Pan poszerzał moje serce.
  • Kurs Szymon-Piotr pozwolił mi spojrzeć na drogę mojej formacji oczami Jezusa, zrozumieć drogę, którą mnie prowadzi, pozamykać i rozliczyć się z przeszłością. Poznałam Jezusa, doskonałego formatora, który czasem doprowadza do sytuacji krańcowych, bo bez tego nie da się zrobić kroku naprzód. Kurs uświadomił mi, że nie mogę przespać osobistej modlitwy i formacji, by w trudnym momencie mieć fundament. Adoracja i uwielbienie to centrum i wspaniały czas na tym kursie.
  • Kurs Szymon-Piotr to dla mnie czas wielkiej mądrości spotkania z Panem. Czas, podczas którego Pan tłumaczył, co się działo w moim życiu, pokazywał logikę swojego prowadzenia i jak na mnie buduje, jak On zanurza w sobie. Zaprosił do radykalnego pójścia za Nim i trwania w Nim ku Jego chwale.
  • Kurs o niesamowitych treściach, który miażdżył moje „ego”, ale pokazywał, że Pan chce się mną posłużyć taką jaka jestem. Jezus w swojej miłości zniżył się do poziomu mojej małości i nicości. Pan pokazał mi, że mam iść Jego śladami. Ale też, aby iść za Nim muszę się poddać Jego woli. Ten kurs uzmysłowił mi, że aby Pan mógł się mną posłużyć – musi mnie miażdżyć w pył, abym mogła się odradzać i innych prowadzić ku Bogu. Chwała Panu.
  • Na kursie Bóg pokazał mi, jak bardzo dużo we mnie Szymona-Piotra. Pan podczas tego czasu połamał mnie i zmiażdżył. Łamał moje schematy. Zaprosił do konkretnej decyzji, abym wyciągnęła swoje ręce, dała się poprowadzić tam, gdzie wcale nie chcę. Pomimo moich słabości, grzechu – On nie rezygnuje. Pokazał cel – On jest celem. Nie idę głosić siebie, ale idę głosić Jego i Jego zwycięstwo. Z tym, co mam i taka jaka jestem, bo moc jest  Niego. Aby coraz więcej i więcej w moim życiu było jego życia a nie mojego.
  • Kurs Szymon-Piotr uświadomił mi, że moje życie i powołanie podobne jest do życia Szymona-Piotra. Zrozumiałam, że zawsze, kiedy wyprzedzam Pana w mojej drodze, decyzjach – doświadczę porażki. Wiem, że powinnam zawsze kroczyć za Nim, bo jest to jedyna właściwa droga. Wiem, że pomimo mojej słabości, małości – mogę umacniać braci w wierze. Ale nie sobą, moim stylem życia, ale stylem Jezusa. To On jest w centrum. To Boga mam głosić. Zrozumiałam też, jakiej miłości wymaga ode mnie Bóg.
  • Na kursie Szymon-Piotr, Bóg uczynił wiele. Pozwolił mi zachwycić się Sobą, Jego majestatem by Go lepiej uwielbiać. Pozwolił mi przejrzeć się w życiu duchowym Piotra i zobaczyć w nim moje etapy formacji, przez które wcześniej przechodziłam. Wyjeżdżam z kursu z wielkim pokojem w sercu. Pokojem do tego, by moja niedoskonała miłość dała się formować Jezusowi.